Jaki punktuje absurdy wniosku Żurka. "Jeden z najgłupszych w historii III RP"
Prokurator generalny Waldemar Żurek przekazał we wtorek (2 czerwca) do przewodniczącej Parlamentu Europejskiego Roberty Metsoli wniosek o uchylenie immunitetu europosłowi PiS Patrykowi Jakiemu oraz wyrażenie zgody na jego ewentualne zatrzymanie i przymusowe doprowadzenie.
Śledczy z Prokuratury Regionalnej w Poznaniu zarzucają Jakiemu, że jako wiceminister sprawiedliwości wydał dyrektorowi generalnemu Służby Więziennej polecenie, którego wykonanie realizowało znamiona przestępstwa przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków.
Jaki wskazuje na absurdy
Podczas konferencji prasowej w Sejmie, europoseł PiS ocenił, że jest to "najśmieszniejszy, jeden z najgłupszych wniosków w historii III Rzeczpospolitej". – Każdy, kto się w niego wczyta, zobaczy, że to jest po prostu szczyt absurdów. Po pierwsze, Patryk Jaki, czytamy w tym wniosku, miał wydać polecenie dotyczące decyzji kadrowych wobec jednego z funkcjonariuszy służby więziennej. I jak podkreślono, działania te miały służyć, cytuję, wyłącznie jego mianowaniu. Koniec cytatu, to jest to przestępstwo. Więc ja chciałem Państwa zapytać, czy decyzje kadrowe o mianowaniu mogą służyć czemuś innemu niż mianowaniu? – pytał.
– Idąc tym tokiem rozumowania, to Donald Tusk, który mianował Waldemara Żurka na ministra sprawiedliwości, popełnił przestępstwo mianowania, tak? Albo można powiedzieć w stosunku do innych urzędników, czy tysiąca ludzi, którzy awansowali za czasów koalicji 13 grudnia, którzy zostali mianowani, popełnili przestępstwo mianowania. Przecież to jest śmieszne, proszę Państwa – ocenił Patryk Jaki.
– Dalej, czytamy, cytuję: "Przy czym decyzje awansowe dotyczące funkcjonariusza podejmowane były w czasie prowadzonego wobec niego postępowania dyscyplinarnego". Koniec cytatu. Ja sprawdziłem, o jakiego to funkcjonariusza chodzi. Wiecie Państwo, że akurat, jeżeli chodzi o postępowanie dyscyplinarne wobec tego funkcjonariusza, to ono zakończyło się prawomocnie, z kontrolą sądową, dla niego w sposób korzystny. I jak sądzicie, czy instytucja państwowa, pisząc o tym, powinna zawrzeć taką informację w oficjalnym komunikacie instytucji państwowej, czy nie? Że jednak zakończyło się to korzystnie dla tego funkcjonariusza? – wskazywał.
"Chcą zatrzymać jednego z liderów partii opozycyjnej"
Europoseł ocenił, że "cały ten zarzut sprowadza się do tego, że jeden funkcjonariusz został przeniesiony z miejsca A do miejsca B i ich zdaniem nie było to warunkowane ważnymi potrzebami służby. I dlatego chcą postawić zarzuty i zatrzymać jednego z liderów konkurencyjnej partii".
– Czy to nie jest żałosne, że pracując w ministerstwie, minister, każdy, nie tylko ja, codziennie podejmuje decyzje dotyczące jakichś decyzji kadrowych, każdego dnia. Idąc tym tokiem rozumowania, to taki zarzut będzie można postawić każdemu, bo to kryterium jest bardzo subiektywne i dotyczy tego, czy dana osoba została przeniesiona z miejsca X do miejsca B słusznie, czy nie została awansowana słusznie, czy nie. Tak można zrobić w każdym przypadku – podkreślił Patryk Jaki.
Polityk nawiązał też do szefa MSWiA i burzy wokół jego żony. – A czy decyzja o przyznaniu funkcji żonie ministra Kierwińskiego za pół miliona była już decyzją słuszną? To już była decyzja bardzo słuszna. Albo decyzja o tym, żeby zatrudnić jednego z hejterów, Pablo Moralesa, za ogromne pieniądze w spółce Skarbu Państwa? Też to była decyzja, idąc tym tokiem rozumowania, dobra dla państwa? Czy może zła dla państwa? – kontynuował.